28-08-2006, godz. 19:38
Dnia 03.09 2005 odbył się drugi turniej ligowy Polskiej Federacji Petanque. Jaka liga w tym roku jest, każdy widzi, można narzekać, można mieć wątpliwości, ale faktem jest, że turniej się odbył.
Zgodnie z regulaminem rozgrywek ligowych (jaki by on nie był) po pierwszej fazie play off reprezentacje klubowe rozgrywały swoje mecze w grupach. Broen Karo Dzierżoniów, Petanka Wrocław I, Va Banque Gorzów Wielkopolski oraz obrońca tytułu, Żywieckie Towarzystwo Boules grały tego dnia o mistrzostwo, podczas gdy UPKS Bula Łódź, Sokół Wrocław, Petanque Jedlina Zdrój i Petanka Wrocław II rozgrywały mecze o miejsca 5-8.
Organizatorzy gotowi byli podjąć wszystkie zapowiedziane drużyny, jednak niektóre z nich nie skorzystały z zaproszenia. Żenująca wręcz jest absencja Sokoła Wrocław oraz jednego z najsilniejszych klubów Polski – Petanque Jedlina Zdrój. Kluby te bez walki poddały mecze o miejsca 5-8 i teraz o ich ligowym losie decydować będzie zapewne Komisja Regulaminowo-sędziowska PFP. Nie sposób zrozumieć tego zachowania zwłaszcza w obliczu zbliżającej się rewolucji rozgrywek ligowych. Bardzo możliwe, że ta niefrasobliwość dolnośląskich klubów będzie je kosztowała miejsce w pierwszej lidze. Szkoda, bo potencjał jest ogromny, a o klasyfikacji decydować będzie nie bezpośrednia konfrontacja, a obecność. Wedle jednak starego porzekadła „nieobecni racji nie mają”, a to oznacza, że Sokół i Jedlina zostają za burtą.
Srogie boje toczyły się o prymat w polskiej lidze. Mimo że kongresowi włodarze uczynili wszystko, aby zmarginalizować ligowe rozgrywki, w Gorzowie w niezwykle silnym składzie stawili się zarówno zawodnicy z Żywca (obrońcy tytułu), jak i gospodarze, wrocławianie czy zawsze niebezpieczni „wojownicy” z Dzierżoniowa. Szczególna presja ciążyła na reprezentantach skrajnego południa. Poza obowiązkiem obrony zdobytego trofeum, pewną rolę grała również ambicja. Do klubowej reprezentacji powołani zostali tryumfatorzy z MPS Żywiec 2005 (Andrzej i Jędrzej Śliż) oraz Centrope Cup 2005 Warszawa (Bogdan Biel i Szymek „Boulardo” Kubiesa). Ta mieszanka asów uzupełniona została Wiolą Śliż i Markiem Lachem.
Godna podziwu jest postawa wrocławskiej Petanki, która wystawiła do ligi 2005 aż dwie drużyny. Obie w mocnych składach stawiły się w Gorzowie. Niestety nawet heroiczna walka Jarka Nowaka (niekwestionowanego lidera nie tylko Petanki II, ale i całego klubu) nie była w stanie ocalić drugiej reprezentacji wrocławskiego weterana od porażki. Petanka II gładko przegrała z Łódzką UPKS Bula 20:5. Tym samym los miejsc 5 i 6 został przesądzony. Sprawa zresztą rozstrzygnęła się już w drugiej rundzie, gdy po dwóch przegranych trypletach, Petanka dwukrotnie ulec musiała w dubletach. Mecze tette-a-tette były już tylko formalnością.
Pikanterii dodać mógł mecz Ziółkowski – Parchanowicz, który dość łatwo wygrał reprezentant Petanki II (wynik 13:4). Wielu dopatrywało się drugiego dna w spotkaniu dwóch odwiecznych antagonistów, ale wbrew pozorom mecz był cichy i spokojny, pozbawiony wszelkich złośliwości, za co chwała obydwu panom.
W związku z brakiem innych przeciwników w grupie, tak drugi zespół z Wrocławia, jak i reprezentanci miasta środka zaczęli kibicować kolegom z wyższych lokat, lub szukali sobie innego sposobu zabicia czasu, poza petanque.
Gorzów jednak żył zmaganiami o Klubowe Mistrzostwo Polski, a to rozegrać się miało pomiędzy klubami z Żywca, Gorzowa, Wrocławia (Petanka I) i Dzierżoniowa.
Pewną „niespodziankę” przygotowywali gospodarze turnieju. Klub, który jeszcze dwa lata temu nie znaczył nic na scenie petanque w Polsce nagle toczy boje z najlepszymi w tym kraju, jak równy z równym.
W pierwszej rundzie Gorzowianie rozbili dolnośląską potęgę z Dzierżoniowa 14:11. Sukces ten, jak się wydaje, zawdzięczają dobrej postawie rodziny Gawrychów (Krzysztof i Łukasz – ojciec i syn), którzy odpuścili jedynie jeden mecz singlowy (Łukasz Gawrych – Magda Błasiak 9:13). Niespodziankę sprawił Łukasz Kudła, który najpierw wspólnie z Wojtkiem Hańczukiem minimalnie uległ duetowi reprezentantów Magda Błasiak/Arek Wróbel (wynik 12:13), by zaraz potem straszliwie pomścić tą porażkę w pojedynku z Mariolą Wróbel (wynik 13:4).
W drugim pojedynku pierwszej rundy naprzeciw siebie stanęły Petanka Wrocław I i ŻTB Żywiec. W trypletach Górale nie dali szans swoim przeciwnikom. Wciąż rewelacyjnie funkcjonujące duety Biel/Kubiesa i Śliż/Śliż uzupełnione o wartościowych zawodników ze średniej półki wygrały swoje mecze zdecydowanie (odpowiednio 13:6 i 13:5). Runda dubletów jednak nie wyglądała tak różowo. Dziwi zwłaszcza wynik pojedynku Gajewski/Krupiński vs, Biel/Kubiesa, święcąca tryumfy para z Żywca uległa aż 13:1. Na całe szczęście dla Żywczan swoje zrobił rodzinny dublet Śliżów (13:3 przeciw Zając/Metzger), a Wiola Śliż i Marek Lach nie oddali pola parze Kmieciak/Turkowski. Sukces w rundzie trójek i dwójek uratował Górali, w tette-a-tette było bowiem jeszcze gorzej. Jedynie Andrzej Śliż wygrał swój pojedynek z Bogdanem Zającem (13:8). Ostatecznie wynik brzmiał 16:9 dla Żywca.
Takim samym wynikiem zakończył się mecz ŻTB Żywiec z gospodarzami turnieju. Zaskakująco remisowa okazała się runda trójek. Co prawda zwycięstwo Wioli, Andrzeja i Jędrka Śliżów nad Krzyśkiem i Łukaszem Gawrychami, którym partnerował Andrzej Bochen, dość łatwo było przewidzieć (wynik 13:3), ale już klęska trójki Biel/Kubiesa/Lach z podobnie skonstruowanym zespołem Hańczuk/Kudła/Wysocki była niespodzianką (wynik 13:5). Gdzie podział się Boulardo, którego oglądaliśmy jeszcze w Warszawie?
W dubletach znów niespodzianka. Okazało się, że hipermistrzowie Śliż/Śliż są jedyną parą, która poległa w swoim pojedynku (13:7 vs. Mazurkiewicz/Wysocki). Podobnie w jedynkach, jedynie Jędrek Śliż uległ Łukaszowi Kudle 13:10. Gdy zawodzą liderzy, kluczową rolę zaczynają odgrywać zawodnicy z dalszych pozycji, po raz kolejny swoją przydatność udowodniła Wiola Śliż, która w tym meczu nie skapitulowała ani razu.
Ozdobą jednak tej części rozgrywek był mecz Karo Broen Dzierżoniów z pierwszą reprezentacją Petanki Wrocław. A był to mecz nad wyraz dziwny. Poza w miarę normalną rundą tette-a-tette raz po raz przegrywali faworyci. Szlagierowa trójka Gajewski/Zając/Krupiński uległa 8:13 przeciw Krawczyk/Melski/Gickel. Równocześnie złożony z reprezentantów Polski zespół Wróbel/Wróbel/Błasiak minimalnie, ale jednak uległ troszkę polepionej naprędce ekipie Kmieciak/Turkowski/Metzger (wynik 13:12). Podobnie dwójki: Kmieciak/Turkowski – Gickel/M.Krawczyk 13:10, Zając/Metzger – Błasiak/A.Wróbel 13:8, Gajewski/Krupiński – Melski/J.Krawczyk 4:13. Każdy, kto chwilkę się zastanowi i na paluszkach oszacuje siłę wystawionych duetów musi przyznać, że spodziewałby się wyników zgoła odwrotnych. W jedynkach było już normalniej, swoje pojedynki wygrała rodzina Krawczyków i Magda Błasiak (13:11, 13:12, 13:7). Jedynie rodzynek, Zdzisław Kmieciak pobił Augustyna Melskiego 13:7. Mecz obfitował w niespodzianki i zaciętą walkę, co widać po wynikach, z całej zawieruchy jednak obronną ręką wyszedł Dzierżoniów (wynik meczu 13:12).
Ulegając sąsiadowi z Dolnego Śląska Petanka utraciła ostatnią szansę na zwycięstwo. W następnym pojedynku ekipa z Wrocławia natrafiła na niezwykle tego dnia zdeterminowaną i waleczną reprezentację gospodarzy. Wyniki w trójkach (13:7 i 13:2) na korzyść Gorzowian miały się nijak do spotkań w parach (Hańczuk/Kudła i Gawrychowie przegrali swoje pojedynki 13:1 !), ale właściwie ustawiły cały mecz. Już tradycyjnie tego dnia poległy faworyzowane ekipy wrocławskie: Zając/Gajewski/Krupiński – Bochen/Gawrych/Gawrych 13:7, Mazurkiewicz?Wysocki – Gajewski/Krupiński 13:3. Podobnie w jedynkach: Mazurkiewicz – Gajewski 13:5, K.Gawrych – Krupiński 13:9. Dziwne to, bo jeśli ktokolwiek miałby ciągnąć reprezentację Wrocławian, to na pewno prędzej Edward „Edi” Gajewski i Michał Krupiński niż Darek Metzger czy Artur Turkowski, którzy ze swoimi drużynami snują się gdzieś w ogonku MPS. Na wysokości zadania stanęli tylko Bogdan Zając (13:6 z Łukaszem Kudłą) i Zdzisław „WuWu” Kmieciak (13:11 z Wojtkiem Hańczukiem), ale było już za późno. Petanka przegrała 15:10 i na pewno nie może zaliczyć tego wyjazdu do udanych, obie reprezentacje powinny się bardzo mocno zastanowić.
Ostatni mecz zakończył się również wynikiem 15:10, był jednak niespodzianką. Wydawało się bowiem, że nic już nie zatrzyma klubu z południa, zresztą przyzwyczaił on nas do podejścia…. że sparafrazuję poetę: „tytułu raz zdobytego nie oddamy nigdy”. Tymczasem Dzierżoniowskie Karo przytarło im nosa. Jak w większości wyrównanych pojedynków ligowych wszystko decydowało się w jedynej nieremisowej turze – w dubletach. Punktami z trójek oba zespoły podzieliły się po równo, jednak w dwójkach Dolnoślązacy byli nie do pobicia i na nic się nie zdała heroiczna walka Wioli Śliż i Marka Lacha (przegrana 13:12 z reprezentantkami kraju Błasiak/Wróbel), gdy zawodzą faworyci. Na próżno Żywiec starał się jeszcze ratować twarz w pojedynkach indywidualnych, nawet wygrana w trzech z czterech spotkań nie mogła już zmienić wyniku. By dodać smaku tym rozgrywkom – Augustyn Melski „pomścił” warszawskie niepowodzenie i w meczu z Boulardo pozwolił mu jedynie na zdobycie ośmiu punktów. Świetne sportowe rzemiosło i wytrwałość, a przede wszystkim wytrzymanie gier podwójnych zaowocowało takim właśnie, a nie innym wynikiem.
Żywiecki klub jednak i tak postawił na swoim i po raz drugi z rzędu cieszyć się będzie tytułem i pucharem Klubowego Mistrza Polski.
Jeśli chodzi o stronę organizacyjną, to właściwie trudno tu mówić o jakichś fajerwerkach. Gorzowskie Va Banque umiejętnie korzysta z zaplecza ośrodka „Słowianka”, co nie pozwala mieć zastrzeżeń zarówno do kuchni, jak i zaplecza sanitarnego. Przy tak słabej frekwencji drużyn nie może też dziwić brak biura zawodów z prawdziwego zdarzenia – nie było nawet potrzeby organizowania obsługi komputerowej, a zapewnione nagłośnienie, dystrybutor z wodą i poczęstunek zaspokoił wszelkie potrzeby zawodników. Szkoda, bo zabawę zepsuła nieobecność części zespołów, być może chociaż tym razem doczekamy się reakcji ze strony władz PFP.
Z naszej strony na pewno chcielibyśmy podziękować Wojtkowi Hańczukowi, który traktował nas jak każdą organizację prasową… a nawet trochę lepiej i na brak współpracy narzekać nie będziemy na pewno.
Tegoroczna liga za nami, teraz czekamy na jakieś zmiany w tym nurcie rozgrywek.
Autor: Maciek Ziółkowski...
|
Dziewczyny Fotki i zdjęcia, dziewczyn www.lookme.pl |
daemon Daemon najlepszy program! www.7net.pl/program… |
Web design link exchange Web design link exchange 24sis.com/Link_Exch… |
Kredyty samochodowe Prosty kredyt samochodowy www.eig.com.pl |
Zdjęcia Jarka i Malwinki zdjęcia Malwinki i Jarka www.yaarr.kgb.pl/in… |
|
GoD GoD www.god.com.pl |
Bielizna damska Sklep internetowy: bielizna damska www.nastazja.pl |
Profesjonalne szablony Profesjonalne Szablony WWW www.ogicom.pl/pl/st… |
projekty domów projekty domów projektydomkow.pl |