28-08-2006, godz. 19:18
7 marca 2006
Rzecz działa się we Wrocławiu, a gospodarzem był klub Sokół z wrocławskiego Kozanowa. Zimny marzec przywitał delegatów śniegiem i ślizgawicą, na szczęście kandydaci obradowali w ogrzewanych wnętrzach.
Każdy, kto kiedykolwiek był na jakimś zebraniu lub oglądał film „Rejs” wie, że na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć. Obrady rozpoczął ustępujący Prezes PFP, Bogusław Zając. Dość szybko zgromadzenie przeszło do wyborów prezydium i komisji, zaraz po wyborze przewodniczącego obrad (Leszek Orpel z klubu Petanque Jedlina-Zdrój) przeszedł on do prowadzenia Kongresu… i dobrze, bo na sali zapanował porządek.
dalej obrady toczyły się… no jak to obrady… delegaci zatwierdzili porządek obrad i tego typu rzeczy.
Dość przedziwnie potoczyła się dyskusja nad regulaminem prac Kongresu. Odwiedzający tą stronę znają projekt tego regulaminu, jak się jednak okazało „delegaci nie mieli możliwości zapoznać się z dokumentem”. Słysząc to zastanawiałem się czy to oznacza, że delegaci nie umieją czytać… ale przecież wiem, że umieją. Bogdan Biel był jeszcze bardziej zaskoczony, udowodnił bowiem zebranym, że projekt już w grudniu został złożony do Zarządu, a od co najmniej dwóch miesięcy dostępny jest w sieci. Szczytem wszystkiego było wyznanie Jerzego Krawczyka, który przyznał, że przyjął wspomniany projekt (przy świadkach) … ale gdzieś go zawieruszył.
Dlatego też Zarząd poddał pod głosowanie swój projekt (jako rzekomo jedyny) – objętość stron 1. Zaproponowany regulamin nie wnosi zresztą nic nowego, gdyż powstał poprzez wykonanie dwóch operacji, czyli Ctrl+C a potem Ctrl+V i wklejenie fragmentu Statutu PFP na czystą stronę.
Być może ta krytyka jest ostra, ale to nie pierwszy taki numer zarządu pana Zająca, to samo spotkało regulamin komisji regulaminowo-sędziowskiej. Ten z kolei projekt do Zarządu złożony został dwa lata temu. Ale to nie komentarz polityczny, tylko relacja…
To wydarzenie rzuciło cień na resztę obrad i zapowiadało wszystko to, co nastąpiło. Ostatecznie Bogdan Biel wycofał swój projekt, gdyż jak głośno to skwitował „dyskusja stawała się coraz bardziej żenująca”. Miał rację…
Po małej „zawieruszce” wokół uchwały na temat przekazania na cele statutowe wypracowanego zysku (lub jak niektórzy wolą nadwyżki finansowej), ostatecznie uchwała została przyjęta.
Niestety większość delegatów w ogóle nie interesowało się dyskusją, nie czytała projektów i oczekiwała jedynie na sygnał do głosowania od odpowiedniego „barona”. Być może znów krytyka jest za ostra, ale naprawdę tak właśnie to wyglądało. Swoją drogą zastanawiam się, czy delegaci pozwalaliby sobie na niektóre rzeczy, gdyby na sali obecni byli „szeregowi” zawodnicy ich klubów. jestem prawie pewien, że Kongres wyglądałby wtedy zupełnie inaczej.
Emocje wokół wyborów zaczęły się już przy wyborze sposobu głosowania, okazało się, że zwyczaj jedno, a Statut drugie. Sytuacja niczym ze wspominanego już filmu „Rejs”. Jedynym wyjściem okazała się przerwa, po której wycofane zostały wnioski sprzeczne z literą Statutu.
Na listę ewentualnych Prezesów trafili ostatecznie:
1. Leszek Orpel – Petanque Jedlina
2. Andrzej Śliż – ŻKB Żywiec
3. Marek Markiewicz – UPKS Bula
Ostatecznie Andrzej Śliż wycofał swoja kandydaturę, natomiast Marek Markiewicz pozostał na liście, jak sam to ujął, aby umożliwić samo głosowanie (wezwał delegatów do głosowania na kontrkandydata).
Pan Leszek Orpel przedstawił swoją wizję rozwoju federacji. Wizja ta mogła napawać optymizmem. Pan Orpel odpowiedział później na pytania delegatów i trzeba przyznać, że odpowiedzi te były rzeczowe i trafne. Bogusław Biel zdecydował się nawet na deklarację: „miód Pan leje na moje serce, Panie Leszku”.
Jak łatwo było przewidzieć, zwłaszcza przy deklaracjach kontrkandydatów, nowym prezesem PFP został Leszek Orpel, a wynik przywitany został brawami.
Po wyborze Prezesa, przyszedł czas na wybór Zarządu. Delegaci zgłaszali kandydatury, po czym ogłoszona została krótka przerwa techniczna. Po powrocie do obrad delegaci odebrali imienne karty do głosowania i w ciszy zaczęli je wypełniać. Być może niektórzy spodziewali się ciężkich bojów przy tych głosowaniach, ale na sali panował spokój i cisza.
Po podliczeniu głosów okazało się, że niezbędna będzie dogrywka, gdyż wymaganą „bezwzględną większość głosów” uzyskało tylko dziewięciu kandydatów. Dla dwóch wakatów przeprowadzona być musiała dogrywka… nawet nie jedna. Ostatecznie w Zarządzie znaleźli się między innymi: Jacek Pakos, Bogusław Biel, Piotr Matczuk, Jerzy Krawczyk, Bogusław Zając, Krzysztof Krot i Wioletta Śliż. Ponadto w jego skład weszły dwie osoby zaproponowane przez nowego Prezesa (taki mały sztab) i pewna osoba z Wałbrzycha, którą bardzo przepraszam, że nie wymieniłem z nazwiska, ale widziałem ją pierwszy raz na oczy. Kto był ostatnią, dwunastą osobą? Nie pamiętam, gdyż po odczytaniu niektórych nazwisk zakręciło mi się w głowie. Dla niektórych osób wybór do Zarządu był zapewne nagrodą za programowe „zawieruszanie” niektórych rzeczy… ale dość tych przytyków.
Wybór Komisji Rewizyjnej był prosty i krótki – było trzech kandydatów i ich przyjęcie głosowano razem. Ostatecznie komisja została powołana w składzie:
Katarzyna Krupińska
Daniel Siara
Artur Gickiel.
Następnym punktem obrad był budżet. Sprawa o tyle istotna, co niepewna. Federacja nie ma na tyle pewnych wpływów, by planować wydatki. Trudno rozmawiać o „wietrze w polu”, dlatego też skończyło się na kilku bardzo ogólnych stwierdzeniach, prezentowanych w bardzo spokojnej atmosferze.
Również omówienie projektów systemów rozgrywek odbyło się spokojnie. Jeśli miałbym określić różnice pomiędzy tą dyskusją, a poprzednimi, to delegaci przestali krzyczeć, a zaczęli mówić. Przez to dyskusja stała się zdecydowanie bardziej cywilizowana i rzeczowa. Niestety żadnych decyzji nie usłyszeliśmy, Zarząd poinformuje nas o kalendarzu… podobno za dwa tygodnie. W ten oto sposób Zarząd stał się najwyższą władzą w PFP (trochę inaczej opisuje to Statut) i odciął delegatów od wszelkich decyzji. Wspaniały początek kadencji.
Na koniec dosłownie za serce ścisnęło mnie szczere i takie „po prostu” smutne wyznanie przedstawicieli nowego klubu, Kolektyw Radwanice. Działacze Ci zaproszeni zostali na Kongres, gdyż obiecano im, że wezmą w nim udział jako pełnoprawni uczestnicy, z prawem głosu i dyskusji. Przez całe obrady siedzieć jednak musieli cicho, nie mogli głosować i wypowiadać się. Być może byli dla kogoś zagrożeniem? Na boisku będą nim na pewno.
To tyle, jeśli chodzi o Kongres. Zaraz po nim nastąpiło pierwsze posiedzenie Zarządu, a pierwszą propozycją nowego Prezesa było… zaproponowanie na wiceprezesów panów Zająca i Krawczyka.
Nie chcę być czarnowidzem, ale na razie wygląda to wszystko strasznie. Panowie władcy, w Waszych rękach znajduje się przyszłość tego sportu … błagam, nie zepsujcie tego.
Relację napisał Maciek Ziółkowski...
|
Konin Portal Ogłoszeniowy www.wyliczanka.pl |
bilety lotnicze bilety lotnicze www.travelnow.pl |
stomatologia stomatologia www.portaldentystyc… |
Polskie lotnictwo 1924-1939 Polskie lotnictwo 1924-1939 www.mmodel.pl |
Felgi Felgi www.felgi.uzywane.i… |
|
Oprogramowanie dla firm Sklep z oprogramowaniem www.madlon.pl |
Drukarki Drukarki www.mobilworld.pl/D… |
prace licencjackie Prace magisterskie i licencjackie. www.prace-magisters… |
Kredyt hipoteczny Kredyt hipoteczny w BankoweABC.pl www.bankoweabc.pl/k… |
włatcy much Włatcy Móch www.wlatcy.pl |